Strona główna » Dzień Przedsiębiorczości
Spostrzeżenia Maćka Maścianicy z pobytu w redakcji tygodnika Newsweek Polska w Warszawie
Ostatnio zmienione 2010-03-20 13:59:40 przez Michał Staszków.

Wyjazdy w ramach Dnia Przedsiębiorczości zawsze traktowałem jako okazję do zobaczenia czegoś, czego normalnie nigdy bym nie doświadczył. Tak więc po zeszłorocznej wizycie w salonie Jaguara i Land Rovera w Gdańsku, w tym roku przyszedł czas na redakcję Newsweek Polska. W tegorocznej edycji DP towarzyszyła mi Dorota Ordońska.
Całonocna podróż pociągiem do stolicy była niesamowicie męcząca. Pociąg był raz wyziębiony do granic możliwości, a zaraz potem rozgrzany na wzór fińskiej sauny. O pół do piątej rano wylądowaliśmy na Dworcu Centralnym. Wizyta w jedynym otwartym barze (Bosfor, prowadzony przez prawdziwych obywateli tureckich), kawa. Następnie krótki spacer po dopiero budzącej się do życia Warszawie.
Spotkaliśmy się także z koleżanką, która przechowała nas w swoim mieszkaniu, żebyśmy mogli ogarnąć się po podróży i przygotować do dnia w redakcji.
Dotarcie do Trinity Parku, gdzie znajdowała się redakcja, zajęło nam znacznie więcej, niż się spodziewaliśmy. Na miejsce dotarliśmy wszelkimi możliwymi środkami transportu. Autobusem, tramwajem, metrem i taksówką.
W końcu dotarliśmy na Domaniewską 52. Zanim odnaleźliśmy jednak redakcję, znowu biegaliśmy w tą i z powrotem, szukając odpowiedniego wejścia.
Udało się. Zapowiedzieliśmy się w dyżurce, i chwilę później pojawiła się jedna z naszych opiekunów - Monika Jabłońska, asystentka redaktora naczelnego. Zostaliśmy poczęstowani kawą, i zaczął się nasz dzień w Newsweeku.
Monika (z większością redakcji natychmiast przeszliśmy na "ty") zaprowadziła nas do Piotra Aleksandrowicza, redaktora działu biznes, który także zajmował się nami w ramach Dnia Przedsiębiorczości.
Opowiedział nam o tym, jak powstaje nowy numer, i ile pracy jest potrzebne by w kioskach pojawił się nowy Newsweek. Zapoznał nas z rozplanowaniem redakcji i jej kadrą. Przeszliśmy też coś w rodzaju rozmowy kwalifikacyjnej. Piotr pytał nas o marzenia, plany na przyszłość, studia, zainteresowania. Zaciekawiło go nasze miasto, Człuchów. Następnie znów trafiliśmy pod opiekę Moniki, która oprowadziła nas po całej redakcji.
Dla mnie osobiście najciekawsze były działy Foto i Studio, które pokrywają się z moimi zainteresowaniami. Największe wrażenie zrobiło na nas Studio, a raczej niesamowity sprzęt i rozluźnienie, które tam panowało.
Po obchodzie po redakcji Monika oddelegowała nas na obiad do Tavoli, lunchbaru. Po smacznym obiedzie wróciliśmy do redakcji, gdzie już nikt nie był nami zaskoczony, wszyscy traktowali nas jak kolegów z pracy. I tutaj czekało nas nasze zadanie - ja dostałem do ręki nowy numer Forbes'a, którego wtedy nie było jeszcze w kioskach, z zadaniem opracowania artykułu do internetowego wydania Newsweeka. I udało się, mój artykuł znajduje się już na serwisie. Dorota natomiast miała napisać dość osobisty artykuł na temat lekcji religii w szkołach, ich słuszności i postrzegania przez młodzież.
Nad artykułami pracowaliśmy blisko dwie godziny. Następnie zostały sprawdzone przez Piotra, który ocenił je i powiedział, co należy poprawić. Po poprawkach zostały umieszczone w programie Lemur, na którym pracuje cała redakcja.
I tak skończył się nasz dzień w redakcji Newsweeka w Warszawie. Niesamowite wrażenie zrobiło na nas zaangażowanie i pozytywne zakręcenie wszystkich pracowników w redakcji. Nauczyliśmy się myśleć po dziennikarsku, i wychwytywać tylko to, co najważniejsze, i dopiero potem budować wokół tego całą historię.









